"Za decyzję matczyną", część trzecia - Salsabil z Niemiec

 UWAGA: Tym razem nie będzie zdjęć, ponieważ bohaterka historii jest wierzącą muzułmanką i z własnej woli, podyktowanej jej osobistą interpretacją Koranu, decyduje się nie pokazywać twarzy. Dziękuję za zrozumienie.

ZA DECYZJĘ MATCZYNĄ, Cz. 3. - Salsabil z Niemiec

 ***** 

Dzieciństwo

 Salsabil ma 18 lat. Od 13 roku życia mieszka wraz z rodzicami w Niemczech. Historia jej emigracji jest w rzeczywistości historią przemiany i dojrzewania do ważnych decyzji. Jest o tyle niezwykła, o ile dobroć, jaka spłynęla na Salsabil w najcięższych chwilach życia. 

Dziewczyna urodziła się w Polsce, pod innym imieniem, które jednak pozostało już w przeszłości. By zrozumieć jej trudną drogę, musimy cofnąć się do jej polskiego dzieciństwa. Nie było ono szczęsliwe, toteż kwestie wiary były dla Salsabil bardzo ważne. Rodzice nie zmuszali jej do modlitwy, sama jednak chętnie uczestniczyła we wszelkich wydarzeniach w Kościele - schola, roraty, różańce - byle tylko odnaleźć Boga, który jej pomoże. Mieszkająca w sąsiedztwie ciocia wraz z kuzynami wspierali ją w tych działaniach, gdyż była to rodzina bardzo wierząca - dzieci modliły się co wieczór, Salsabil wspomina, że budząc się w domu cioci zawsze widziała ją klęczącą przed krzyżem. To ciocia opowiadała jej zawsze o Bogu i odpowiadała na trudne pytania. Dziewczynka podziwiała jej wiarę i, nadal szukając pomocy zaczeła się regularnie modlić. Jednak nadal jej wiara nie była dość silna, by uzyskać bożą pomoc. Siostra zakonna, która przygorowywała ją do Pierwszej Komunii Świętej obiecała iż zmieni się to, gdy owy obrzęd będzie już za nią. Salsabil jednak w tym wyjątkowym dniu nie poczuła nic. Ostatecznie, uczestniczyła ona we wszelkich wydarzeniach związanych z religią tylko z poczucia szacunku do tradycji. Trwało to do czasu, aż ukończyła 13 lat...

Nowa kultura

To w tamtym czasie, Salsabil wraz z rodziną przeprowadziła się do Niemiec. Wówczas, nie zdawała sobie sprawy z istnienia innych religii poza chrześcijańską, nie znała też takiej narodowości, jak narodowość arabska. Dziewczyna podkreśla tutaj, że pomimo oczywistych skojarzeń jednak nie każdy Arab wyznaje islam. Pierwsze zetknięcie Salsabil z tą narodowością miało miejsce na państwowym kursie języka niemieckiego, gdzie poznała dwie dziewczyny z Libii, które jednak nie zakrywały włosów. Inne dziewczęta na kursie nosiły jednak chusty, więc gdy obie strony były już w stanie wzajemnie się komunikować, Salsabil zaczeła  pytać. Skarżyła się, że nie ma opatcia w rodzinie, że stała się dla nich darmowym tłumaczem i, że nie otrzymuje znikąd pomocy. Dostała radę od swych przyjaciólek, by iść do kościoła i pomodlić się "bo to ważne". Dziewczyna straciła już jednak zupełnie wiarę i znienawidziła swoją religię. Zaczeła po cichu wyśmiewać osoby praktykujące. 

Po jakimś czasie już wszyscy znajomi Salsabil byli Arabami. "Zakochałam się w tej kulturze, muzyka, jedzenie. WSZYSTKO." - mówi dziewczyna. Przebywając z rodzicami swoich przyjaciółek, zapragnęła też opanować ich język. Pewnego dnia, potajemnie sięgnęła po Koran, by sprawdzić, co mówi on tak naprawdę o kobietach. Obserwowała praktykę swoich przyjaciółek i zapragnęła, by jej przyszły mąż wyznawał  islam.

Rollercoaster

Mijały lata a życie Salsabil stawało się coraz cięższe. Wiedziała, że potrzebuje pomocy od Boga, nie mogła go jednak odnaleźć. "Szkoła rodzina, moje cele poszły w zapomnienie. Liczyła się tylko dobra zabawa..." - wspomina. Ostatecznie, dziewczyna wpadła w złe towarzystwo, zaczęla imprezować... aż do maja 2018 roku, gdy straciła coś dla kobiety najcenniejszego... Salsabil nie mówi wprost o tym, co ją spotkało, po tych wydarzeniach wpadła jednak w ogromną traumę - bała się wychodzić z domu, wpadła w depresję, bulimię i nerwicę, miała myśli samobójcze. 16 letnia Salsabil jak zwykle pozostała w tym wszystkim sama. 

Nowe życie

Ostatecznie jednak i dla niej zaświeciło słońce, gdy we wrześniu 2018 roku poznała Ahmada - starszego od siebie o sześć lat muzułmanina z Niemiec. "Kiedy poznałam mojego Inshallah przyszłego męża, nie wierzyłam, że on jest prawdziwy" - mówi Salsabil. - "To znaczy, był kompletnie inny, niż moje dotychczasowe otoczenie. Poukładany, nie pijący, nie palący. W tamtym czasie tylko jego się nie bałam, do dziś nie wiem, jak to wytłumaczyć ponieważ naprawdę w tamtym okresie nie chciałam mieć kontaktu z mężczyznami. Ale on dał mi bezpieczeństwo, dużo rozmawialiśmy. Kompletnie straciłam dla niego głowę no i muszę przyznać, że on dla mnie też." 

Choroba Borderline, ostateczny skutek ciężkich przeżyć Salsabil nie ułatwiał jej pozostawania w związku. To Ahmad jednak był główną przyczną, dla której poszła na terapię, by przepracować przeszłość. Wspomina też, że pomimo licznych problemów, chłopak nigdy nawet nie podniósł na nią głosu. 

Przebywająca przez lata w arabskim środodowisku Salsabil nie miała problemów z zaakceptowaniem stylu życia rodziny Ahmada. Twierdzi, że tak, jak on, wszyscy są wspaniałymi ludźmi. "Moja teściowa jest niczym anioł, to właśnie jej pozwoliłam wybrać moje muzułmańskie imię. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłam, jej uśmiech. To było coś niesamowitego, popłynęły mi łzy, ponieważ widziałam w tej kobiecie czystość, jej  oczy promieniały." - wspomina. - "Oczywiście cała rodzina zawładnęła moim sercem (a jest dość duża). Kocham ich już teraz, jak swoich." 

10 lipca 2020 roku, Salsabil wreszcie wypowiedziała Szahadę - muzułmańskie wyznanie wiary. Na ten moment czekała od lat, już wcześniej identyfikując się z islamem. Rodzice  dziewczyny już od kilku lat spodziewali się tej decyzji, jednak nie przeszkadzali jej w jej drodze do szczęścia. Gdy krewni krytykowali ją za posty na Facebooku o islamie, jej matka kwitowała to mówiąc: "ja zawsze mówię a niech sobie wstawia, to jest jej życie, ważne, że nie imprezuje, nie bierze narkotyków, itp." Salsabil nie przeprowadziła z rodzicami rozmowy przed zmianą wiary. Sami ją dostrzegli... 

Chusta

Dzień po wymówieniu Szahady, Salsabil z głową pełną wątpliwości co do hidżabu, wyszła na dwór - "nie mogłam iść ulicą, bo czułam się nieswojo i po prostu goła." - wspomina. Tego dnia, podczas modlitwy poprosiła Boga, by pomógł jej rozwiązać ten problem. "Po ostatniem modlitwie tego dnia dostałam olśnienia i nie stało mi nic na przeszkodzie, napisałam do mojej znajomej o 2 w nocy, że idziemy dziś na spacer, bo koniecznie chcę założyć hustkę. Idąc ulicą czułam się tak dumna, taka pewna siebie jak nigdy. Wiedziałam, że to właśnie jest to, czego potrzebowałam od dawna." - mówi.

Salsabil wspomina też ciekawostkę - gdy spacerowała ze swoją znajomą, znajomej było gorąco, tymczasem Salsabil nie. Dziewczyna zakłada, że to chusta odbija promienie słoneczne i chroni przed upałami. 

Gdy po dwóch dniach od przejścia Salsabil na islam, rodzice zobaczyli ją w chuście, był to pierwszy raz, gdy zrozumieli, że to już się stało. Salsabil wspomina, że czuła, iż jej mama nie była jeszcze na to gotowa. Kobieta jednak napisała jej wkrótce wiadomość, że jej źycie jest jej życiem i nie interesują decyzje córki. Kilka dni później, Salsabil zamieniła wszystkie zdjęcia na portalach społecznościowych na zdjęcia w hidżabie. Dziś wspomina, że poza niektórymi pytaniami,  ludzie gratulowali jej i chwalili nowy wygląd. Jako, że mieszka w Niemczech, gdzie widok kobiety w chuście to codzienność, nie jest prześladowana na ulicy - "zawsze staram się być uprzejma, nie kłócić się i uśmiechać, żeby ludzie traktowali mnie jak ja ich." - mówi. 

 Teraźniejszość

Dziś jest szczęśliwą żoną swego obrońcy, wyprowadziła się od rodziców, nadal się uczy i uczęszcza na terapię. Docenia zalety małżeństwa w młodym wieku, twierdzi też, że Ahmad jest wprost idealnym mężem - zawsze śmieją się i żartują a ich zwyczajem przy zakupach jest to, że Ahmad kupuje jej jajko niespodziankę. Wspomina, że gdy wygłupiają się na ulicy, otrzymują zaskoczone spojrzenia od ludzi myślących, że nosząca muzułmańskie stroje kobieta zawsze jest więźniem męża. Studiująca Koran Salsabil mówi, iż jest to błedne rozumowanie. Według prawdziwych zasad tej wiary, mężyzna jest opiekunem kobiety a jeśli jej nie szanuje, poważnie grzeszy. 

O zmianie wiary, dziewczyna mówi: "Oczywiście tego nie żałuję, to była najlepsza decyzja, jaką podjęłam w życiu, tak bardzo czuję obecność Allah, mam chęć do życia. Wiem, że orzyjdą kiedyś te gorsze momenty, ale wiem, że nigdy się nie poddam a Allah zawsze mi pomoże." Ostatecznie, miłość wygrała ponad cierpieniem

*****

To by było na tyle :) 

Miłego! 

D.C.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polacy w zagranicznym kinie, cz. 1: Perspektywa na Polaków w ukraińskim kinie i na Ukraińców w kinie polskim

"Za decyzję młodzieńczą", część pierwsza - Iga z Hiszpanii

Polacy w zagranicznym kinie, cz. 2: Perspektywa na Polaków w białoruskim kinie i na Białorusinów w kinie polskim